Kolejna cudowna książka. Ładna okładka, premiera dwa tygodnie temu – nie tak dawno. Od pewnego czasu czytamy więcej niż kiedykolwiek. Myślę, że wielu z nas z dumą oznajmia, ile książek w tym roku przeczytało. No, chyba, że przeczytałeś trzy. Albo jedną. To wtedy możesz zmyślać – cztery, dwanaście, dwadzieścia – dopóki brzmisz wiarygodnie ludzie we wszystko uwierzą. Ale jeśli rzeczywiście przeczytałeś więcej niż jedną książkę – chapeau bas!

Tylko, że zgodnie z wiadomościami podanymi przez jedną z ankiet w USA, ludzie w Europie czytają mniej niż jedną książkę niefabularną rocznie. Myślisz, że dlaczego biję na alarm? Kiedy już USA interesuje się zatrważającym brakiem czytelnictwa niefabularnego w Europie, to oznacza, że powinniśmy zapalić czerwoną lampkę. Albo najlepiej dwie. Jeśli masz – możesz zapalić cały łańcuch czerwonych lampek. I zacząć czytać kolejną książkę. Albo mojego bloga. Możesz też przejść do działu muzyka i posłuchać moich piosenek czytając mojego bloga.

Co zrobić z tym, że czytamy mniej niż jedną książkę niefabularną w ciągu roku? Właściwie to ja czytam tylko takie. Więc teoretycznie to nie jest mój problem. Z drugiej jednak strony, za tytuł bloga uznałem „Przestań czytać”, a więc to przesłanie w jakiś sposób i mnie powinno dotyczyć. I racja – w swojej kultowej już książce „Droga Artysty” Julia Cameron podsuwa pomysł tygodnia bez czytania. Chodzi o to, że nie czytamy niczego przez cały tydzień. A o to dzisiaj bardzo trudno.

Dzisiaj życie opiera się na czytaniu. Czytamy książki fabularne. Rzadziej niż raz w roku czytamy książki specjalistyczne. Czytamy artykuły w gazetach, posty na Facebooku, blogi i inne takie. I wiesz jakie to ma skutki? Przestajemy działać. Chcę poćwiczyć to zaczynam czytać o ćwiczeniach. Chcę mieć super sylwetkę to wchodzę na bloga jakiegoś napakowanego modela fitness. Chcę pisać teksty piosenek i otwieram książkę Pata Pattisona. Albo słownik rymów (wiesz jakie to ciekawe?). Chcę podróżować – czytam książkę o Wenezueli! Nie wiem jak Ty, ale dla mojego umysłu to niezły substytut. Ale skończywszy czytać zdaję sobie sprawę, że te kilkanaście notek nie przysporzyło mi kaloryfera, nie napisałem nowego tekstu piosenki, nie wzbogaciłem się zbytnio o nowy zasób słownictwa. Nie mam też kolejnych sześciu fotek na Instagramie z jakąś znaną aktorką serialową.

Nie odbieraj tego źle, ale chodzi o to, by dawkować sobie czytanie. Spróbuj w dzień wolny od pracy zrobić sobie przerwę od czytania. Nie otwieraj komputera, nie odkurzaj książek. Tak, przekartkowanie ulubionego tomu „Zmierzchu” w poszukiwaniu liści zebranych w zeszłym roku też jest zagrożeniem! Lepiej wyjdź i poszukaj świeżych. Jest tyle wspaniałych rzeczy, które można robić nie czytając. Można działać. Jeśli nie masz pomysłów – poddam Ci kilka tutaj:

  • Sprzątanie
  • Powidła ze śliwek z miodem
  • Szydełkowanie
  • Ćwiczenia fitness
  • Segregowanie kolekcji naparstków
  • Wypad za miasto ze znajomymi (jeśli mieszkasz w mieście)
  • Wypad do miasta ze znajomymi (jeśli mieszkasz na wsi)
  • Czyszczenie butów

    To tylko taki eksperyment. Taka zachęta, by wrócić do życia. Może masz swój własny pomysł, jak spędzić chwile bez czytania? Opowiedz tutaj.